Piszę ten artykuł w czerwcu 2026 roku, gdy modele AI są z nami od pewnego czasu i miałem okazję się z nimi trochę popracować.
Przeczytałem dziś, że rząd USA powziął środki by ograniczyć dostęp do najlepszych modeli AI. Czy to powinno dziwić lub budzić niepokój? Moim zdaniem nie. W przeszłości mieliśmy podobne ruchy w stosunku na przykład do algorytmów szyfrujących. Zatrzymywanie modeli AI dla samych siebie nie jest precedensem, jest zrozumiałe i należało się tego spodziewać bazując na historycznych wydarzeniach.
Używam AI, ale nie jestem fanatykiem tej technologii. Ludzie uważają, że dostęp do najlepszych modeli daje im przewagę na rynku, ale ja uważam, że w dłuższej perspektywie fanatycy mogą na tym stracić. Wspaniale jest używać AI, beznadziejnie jest stać się od AI uzależnionym. Firmy rozwijające i sprzedające modele AI są dla mnie niczym handlarze narkotyków. Pierwsza dawka jest „darmowa” a gdy się już uzależnisz cena zaczyna przygniatać. To równia pochyła.
Obecnie obserwujemy firmy, które zwalniają pracowników z uwagi na AI. Zaczęło się w 2025 roku. Firmy które wtedy dokonały cięć musiały przyznać, że był to błąd argumentując, że „modele nie były wystarczająco dobre… ale w przyszłości…”. W mojej opinii i w przyszłości będzie to zły ruch. Pozbywanie się ludzi na rzecz AI to krótkowzroczna wizja ponieważ to ludzie tworzą bazę wiedzy w firmie. Agenci AI są natomiast jak najemnicy. Rzecz w tym, że najemnicy lubią walczyć, ale nie lubią oddawać życia za sprawę.
Możecie się ze mną nie zgadzać, ale czy zamienilibyście sprawną nogę, rękę, nerkę, czy płuco za ich lepiej działający, sztuczny, odpowiednik? To może wydawać się kuszące na pierwszy rzut oka, zyskujecie nowe możliwości bez wysiłku, ale później rzeczy zaczną się psuć i tu wchodzi miesięczna subskrypcja. Tracicie wolność, niezależność i stajecie się czyimś niewolnikiem. To nie jest najczarniejszy z koszmarów. Być może wasza sztuczna część po prostu przestanie działać bo rząd waszego kraju podejmie decyzję, która nie przypadnie do gustu komuś po drugiej stronie globu.
Być może w nadchodzącej przyszłości będziemy postrzegać AI jak ochronę zdrowia w USA. Jest na wysokim poziomie, dysponuje najnowszymi technologiami, pewnie jest w stanie wyleczyć każdą współczesną chorobę, ale wychodząc ze szpitala opuszczacie go z rachunkiem, który was wyciśnie. Przeżyliście, ale co to za życie? Co dalej?
Co zrobić by się nie uzależniać? Stworzyć własny model. Pytanie czy kupno infrastruktury, obrona wag, oraz jego rozwój jest tańszy niż zatrudnienie pracowników. Prawdopodobnie nie jest bo świat AI to niekończący się wyścig dążący do „większego” i „lepszego” modelu. To implikuje, że ceny komponentów do centrów danych będą rosły podobnie jak miało to miejsce w przypadku kart graficznych w czasie boomu na kopanie kryptowalut. Ocenie jesteśmy świadkami wzrostu ceny kości pamięci RAM – moim zdaniem to dopiero początek. Więc nawet jeśli ktoś stworzy świetny model będzie musiał go udostepnić, by zwrócić sobie koszty jego produkcji, a jednocześnie zająć się rozwojem jego następcy. To jak zimna wojna z tym, że zamiast głowic atomowych i silosów mamy modele i centra danych.
Dla mnie AI nie jest rewolucją na miarę komputera, maszyn CNC, czy silnika spalinowego. To bazujący na modelu subskrypcyjnym rak.
P.S. Ciekawi mnie jak dobrze ten wpis się zestarzeje.
Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów. Albert Einstein