Recenzja “Gra Endera” Orson Scott Card

“Gra Endera” Orson Scott Card

Dawno temu oglądałem film, teraz przeczytałem książkę i moim zdaniem jest ona o wiele lepsza. Urzeka przede wszystkim głębia bohaterów, ich ilość i relacje między nimi. Zachwyca przeplatającymi się nieustannie wątkami manipulacji, przywództwa, oraz wojny. Całość doprawiona jest rozbudzającym wyobraźnię światem sci-fi z nieobecną jeszcze technologią i opakowana w przygody młodego chłopaka.

Tłem książki jest obca cywilizacja Formidów, która lata temu pojawiła się na ziemi z zamiarem jej kolonizacji. Rozpętało to wojnę, którą ostatkiem sił wygrała ludzkość. Formidzi mają kształt insektów - robali. Mieszkają w kopcach, mają królową i zbiorową świadomość. Myśląc o nich w ten sposób przychodzi na myśl prymitywność i prostota wynikająca ze znanych nam ziemskich odpowiedników, choćby mrówek, ale Formidzi nie są prymitywni. To rozwinięta technologicznie i emocjonalnie, inteligentna cywilizacja. Strzępki informacji o nich, oraz o ich zaawansowanej technologi dawkowane są nam przez całą książkę. Smaku dodaje sprytny zabieg dzięki któremu o prawdziwości niektórych przekazów dowiadujemy się od razu, zaś druga część nabiera sensu na ostatnich stronach książki.

Wizyta Formidów na ziemi okazuje się zbawienna dla ludzkości. W obliczu realnego i globalnego zagrożenia ludzkość jednoczy się i opanowuje zdobyczne technologie obcych, które staną się kluczowe dla rozwoju wydarzeń. Te wydarzenia to kamień węgielny po Międzynarodowę Flotę, która wykorzystując wszystkie dostępne środki szykuje się do bezwzględnego ataku. Jedynym brakującym elementem w układance MF jest wyszkolenie dowódcy, który przeprowadzi uderzenie.

Główny wątek kręci się wokół Andrew Wiggin’a aka “Ender”, bohatera książki. Wszystko jest na swój sposób wyjątkowe. Jest on trzecim dzieckiem w rodzinie co jest zabronione na ziemi, bo każda rodzina może mieć maksymalnie dwójkę dzieci. Peter, brat Endera okazał się dla MF zbyt brutalny, a jego siostra Valentine zbyt miękka dowodzić flotą. Z uwagi na wybitne cechy jego rodzeństwa dla rodziców Endera Międzynarodowa Flota postanowiła zrobić wyjątek od reguły dwójki dzieci licząc na otrzymanie egzemplarza spełniającego kryteria idealnego dowódcy. Ryzyko się opłaca i tak oto pojawia się na świecie Ender, dziecko z pożądaną równowagą cech.

Cała opowieść to przeplot doświadczeń Ender’a i niezidentyfikowanych testów jakim jest poddawany przez MF. Nic nie dzieje się przypadkiem, wszystkie wydarzenia ogniskują się wokół wyselekcjonowania, spośród wszystkich ziemskich dzieci, i wykucia idealnego dowódcy. Przydatność Endera’a do tego zadania jest kwestionowana przez niemal całą książkę. Wybór Endera to decyzja pułkownika Graff’a i jedynie on przez całą książkę wierzy w nieomylność własnego wyboru. Inni oficerowie MF mają nieco więcej dystansu do proponowanej kandydatury.

W szkole bojowej, stacji orbitującej wokół ziemi, Ender rozwija swoje dowódcze umiejętności. Uczy się szybko, jest niesamowicie elastyczny i sprawny w posługiwaniu się wiedzą. Trudność selekcji jakiej jest poddawany rośnie z każdą stroną książki. Ender zdobywa przyjaciół jak, tworzy sobie wrogów, wykorzystuje swoje umiejętności by motywować i manipulować ludźmi. Zachowuje się ludzko. Szybko i zasłużenie wspina się na szczyt. Jest inteligentny, innowacyjny i zdeterminowany. Dzięki przyjaźniom zdobywa istotne umiejętności, rozwijają go, a sposób radzenia sobie z przeciwnościami ukazuje siłę jego charakteru. Ma również słabości, które ukrywa przed światem.

Ostatecznie Ender wygrywa wojnę. Oprócz niekwestionowanych umiejętności kluczem do zwycięstwa była jego nieświadomość. Był przekonany, że bitwy które rozgrywa to komputerowe symulacje, że trwa trening, podczas gdy w rzeczywistości statki na ekranie reprezentowały rzeczywistą flotę ludzką toczącą walkę na śmieć i życie z obcym gatunkiem. Niewiedza pozwoliła dziecku bez wyrzutów sumienia skupiać się na zwyciężaniu, być bezwzględnym i nie myśleć o ofiarach, czy stratach. Uświadomienie sobie tego co się wydarzyło wywołuje w nim głębokie poczucie winy i rujnuje jego psychikę.

Równolegle do wydarzeń w kosmosie rozwijają się wydarzenia na ziemi. Peter i Valentine nie próżnują. Nie zostali wybrani na ludzi, którzy poprowadzą ludzkość do zwycięstwa w wojnie z Formidami, ale zdają sobie sprawę z potencjału i możliwości jakimi dysponują. Przewidują rozpad ziemskiego sojuszu i postanawiają na tym skorzystać i przejąć władzę. Peter jest myślącym, brutalnym, manipulującym i bezwzględnym mózgiem operacji. W odróżnieniu od chłodu Petera od Valentine promieniują uczucia i da poczuć się serce bijące w jej klatce piersiowej. Intelektualnie wydaje się być potężniejsza od swoje go starszego brat, co czyni ją jego wspólnikiem i jedynym godnym go przeciwnikiem. Nigdy nie ujawnia pełni swoich umiejętności dając Peterowi poczucie kontroli. Korzystając z sieci społecznościowej tworzą wpływowe wirtualne charaktery rozbudowując swoją siatkę wpływów.

Na zakończenie Ender i Valentine odlatują z kolonią na planetę Formidów. Tam znajdują ocalałą królową wraz z jajem. Ender nie dokonał ostatecznej anihilacji gatunku. Dowiadują się, że gatunek obcych wcale nie miał złych zamiarów wobec ludzkości. Ender postanawia choć odrobinę naprawić krzywdy, których się dopuścił jako dowódca i obiera za nowy cel w życiu znalezienie miejsca w którym królowa kopca będzie mogła odbudować cywilizację.

Podsumowując, książka jest super. Jest wielowątkowa, zaskakująca, bohaterowie są wielowymiarowi i fajnie się ją czyta. Jeśli się wam spodoba to dobra wiadomość jest taka, że jest ona częścią całej sagi opisującej wydarzenia zarówno przed, jak i po wydarzeniach z tej części! Polecam.

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów. Albert Einstein