Recenzja “Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisław Lem

“Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisław Lem

Fantastyczny cykl opowieści o Pilocie Pirxie wydany w 1968 roku pomimo upływu czasu wydaje mi się nadzwyczaj aktualny. Przenosimy się w nieznaną przyszłość w której podróże kosmiczne stały się codziennością. Ludzkość eksploruje układ słoneczny, mamy kolonie na Marsie, bazy na księżycu. To wszystko tło wprowadzające do problemów, wyzwań i dylematów związanych z nową technologią, czy znanymi już dziś ograniczeniami ludzkimi. W samym środku tego kotła umieszczony jest Pirx - kadet, pilot, dowódca statków kosmicznych, oraz członek komisji badających wypadki. Wyróżnia się opanowaniem, racjonalizmem, zdrowym podejściem do świata. To typ człowieka, którego trudno nie lubić, sam z każdą kolejną stroną lubiłem go coraz bardziej. Ma słabości, wyrzuty sumienia, wątpliwości, ograniczenia, a jednocześnie jest profesjonalistą w swoim zawodzie - jest jakiś dziki fetysz w obserwowaniu profesjonalistów przy pracy. Jego kariera to pasmo niespodzianek, a przygody nie zawsze mają szczęśliwe zakończenie. Bywa, że opresji ratują go nabyte umiejętności, czasem sklejanie znanych mu faktów, a czasem szczęśliwy traf. W gruncie rzeczy Pirx jest do bólu normalny, a że ma ciekawą pracę to i ma ciekawe przygody.

Przygody Pirxa są jak dobra powieść kryminalna science fiction. Wyjaśnianie zaginięć poprzednich załóg, analizowanie przyczyn katastrof, czy nawet “zbiegów okoliczności”, osadzone w kosmicznym świecie pochłania. Nigdy nie wiadomo czego się spodziewać, bo jedne zakończenia bywają śmieszne, inne tragiczne, a inne filozoficzne. Pirx zmaga się ze wszystkim poczynając od ludzkiej głupoty, popprzez bunt maszyn, aż po spotkania z obcą cywilizacją. Nic nigdy nie jest oczywiste, lecz ostatecznie wszystko znajduje wyjaśnienie.

Przygody Pirxa pozbawione są motywów znanych nam z filmów kinowych. Nie ma tu krwawych bitew, dzikich hord obcych atakujących ziemię, czy zjawisk nadprzyrodzonych. Brzmi to dziwnie, lecz opowieści z lat 60-tych wydają się świeże! Lem wymyślił na prawdę ciekawe, ponadczasowe i “realne” smaczki stanowiące fundament przygód Pirxa. Urzekł mnie motyw plamki w opowieści o “Patrol”. Przedstawiony tu ponadczasowy koncept usterki technicznej jest dziś bardziej aktualny niż w poprzednim stuleciu. Opowieść “Ananke” może okazać się przepowiednią o tym jak współczesne AI szkolone przez ludzi może zostać przez nich “chorować”. I wiele, wiele, więcej…

“Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisława Lema uważane są za klasykę science-fiction. Moim zdaniem miejsce w tym gronie jest całkowicie zasłużone. Pomysły Lema są ciekawe, bohater ludzki, a całość w ciekawy sposób obrazuje zmagania człowieka z wyzwaniami i zagrożeniami związanymi z kosmosem, technologią i relacjami z ludźmi. Podoba mi się również użyty język. Pomimo motywów filozoficznych całość jest prosta i przyjemna w obiorze. Czytałem wypożyczony z biblioteki książkę, lecz z pewnością moja własna kopia znajdzie miejsce w domowej biblioteczce.

Jeśli nadal będziesz robił to, co zawsze robiłeś, to nadal będziesz uzyskiwał to, co zawsze uzyskiwałeś. John Rim, wykładowca