Recenzja “Cień Endera” Orson Scott Card

“Cien Endera” Orson Scott Card

Wracamy do historii znanej z “Gra Endera”, którą przeżyjemy ponownie oczami Groszka. Nie jest to jedynie inny punkt widzenia, to osobna historia. Znajomość pierwszej części nie jest konieczna, ale warto nadrobić braki w tym zakresie by opowieść  była jeszcze ciekawsza i niosła większy ładunek emocjonalny.

Wszystko zaczyna się na ulicach Rotterdamu po których tuła się kilkuletnie dziecko, Groszek. Nie jest on zwykłym dzieckiem, nie ma rodziny, nikt go nie kocha, nie ma nawet imienia. Jego istnienie jest efektem kradzieży komórek jajowych, oraz nielegalnych eksperymentów genetycznych. Powstał w nielegalnym laboratorium z którego uciekł przy likwidacji placówki. Dzięki modyfikacjom jego mózg rozwija się bez ograniczeń czyniąc go najinteligentniejszym człowiekiem. Fizycznie jest malutki, dużo mniejszy od rówieśników i skazany na śmierć w stosunkowo młodym wieku - to konsekwencja modyfikacji.

Intelekt to jego talent, który wielokrotnie ratuje życie Groszka. Przede wszystkim pozwala mu uciec z placówki badawczej i przetrwać na ulicach, gdzie każdego dnia walczy o życie. Bliski śmierci głodowej wkręca się do ulicznego gangu i wprowadza system dystrybucji jedzenia. Ciężka szkoła życia i tajemnicze wydarzenia z przeszłości silnie go obciążają i hartują jego charakter. Groszek nie widzi świata jak większość ludzi. Dla niego rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Każda akcja powoduje reakcję, a każdy skutek ma swoją przyczynę. W jego świecie drobne potknięcie, czy okazanie słabości kończy żywot. Groszek analizuje, obserwuje i mieli w swoim bystrym umyśle każdy strzępek informacji. Jest jak maszyna, niesamowicie skuteczna, nastawiona na rozwój i przetrwanie, maszyna. Decyzje które podejmuje opierają się o chłodną kalkulację, a emocje nie grają w nich żadnej roli.

Ponadprzeciętne umiejętności Groszka zostają zauważone przez zakonnicę współpracującą z Międzynarodową Flotą. Przechodzi wszystkie jej testy wstępne i zostaje rekrutowany przez Międzynarodową Flotę do Szkoły Bojowej. Jest najmniejszym i najmłodszym rekrutem. Mikry rozmiar sprawia, że zawsze jest w cieniu. Nie można powiedzieć, by szukał blasku reflektorów. Stara się przede wszystkim przeżyć, co jest o wiele łatwiejsze w Szkole Bojowej niż tułając się jako bezdomny po ulicach miasta. Z czasem odkrywa intrygi i motywy działania swoich dowódców. Jest przenikliwy i sprytny. Dzięki obserwacjom i analizie zachowań ludzkich, oraz godzinom spędzonym w bibliotece, rozwija umiejętności przywódcze, taktyczne i strategiczne. Oddalony od ziemi potrafi przejrzeć ziemskie intrygi rodzeństwa Endera i dostrzega ich kunszt. Przez swój intelektualny kunszt, oraz mikre rozmiary ciężko nawiązać mu relacje z rówieśnikami. Drogę do lojalności i szacunku musiał sobie wykuć i zyskał należny mu status.

Ciekawie jest się dowiedzieć, że Ender nie odniósł zwycięstwa nad Formidami sam. Był dobrym dowódcą, naturalnym liderem za którego ludzie chcieli oddawać życie, ale to własnie Ci otaczający go ludzie sprawiali, że jego działania odnosiły skutek. Początkowa relacja pomiędzy chłopakami była szorstka i z czasem przerodziła się w lojalną przyjaźń. Groszek jest zaprzeczeniem Endera. Jeden kieruje się sercem, drugi intelektem. Umysł Groszka rozpracowuje w ciszy problemy, których umysł Endera nie dostrzega. Jeden jest charyzmatycznym liderem, a drugi woli miejsce na tylnym siedzeniu. Gdyby nie taktyczne umiejętności Groszka pewnie nie doszło by do ostatecznej bitwy z Formidami. Pomimo zasług Groszek pozostaje tytułowym cieniem i ta pozycja mu odpowiada. Uważa on Endera za jedynego prawdziwego lidera jakiego spotkał na swej drodze. Pewnie historia tej relacji ma swój ciąg dalszy w innych częściach sagi.

Największą wartością książki jest jednak fascynująca ewolucja charakteru Groszka. Z czasem poznaje ludzi, którzy po prostu są i przy nim trwają bez ukrytych celów. To dokonuje w nim zmian. Odnajduje biologicznego brata, zdobywa rodzinę i przyjaciół. Chłodne kalkulacje częściowo zastępuje odczuwaniem. Nie da się go nie lubić, jest pragmatyczny i szczery. Potrafi docenić to co ma, nie spoczywa na laurach.

To druga książka sagi, która przypadła mi do gustu. Sądzę, że w przyszłości poczytam o dalszych przygodach Groszka.

Dużo ważniejsze jest niepopełnianie krytycznych błędów niż dokonywanie genialnych decyzji. Przemysław Gerschmann